Czy można? (2) – Inna bajka o prostytutce

październik 31, 2007

Wiem, wiem, że bajka powinna być o królewnie, misiach, jeżykach czy krasnoludkach.
Ta jednak będzie o cywilnoprawnych aspektach świadczenia usług seksualnych.

Najpierw chwila zadumy nad samym znaczeniem prostytucji. Sięgając po mądrości zawarte w Słowniku Języka Polskiego (wyd. PWN, Warszawa 2007), dowiadujemy się, że:

prostytucja to uprawnianie seksu za pieniądze.

Co do legalności całego procederu to nie jest on zabroniony. Prawo chroni dobro, jakim jest wolność seksualna i tym samym możemy dawać komu chcemy, a nawet za ile chcemy, jeśli chcemy na tym zarobić. Z „gdzie chcemy” należy zachować ostrożność, ponieważ zawsze możemy zostać oskarżenia o wybryk nieobyczajny (art. 140 Kodeksu wykroczeń). Były wprawdzie ambicje i wielkie plany, aby wprowadzić do kodeksu karnego przestępstwo „bierne nakłanianie do seksu” (chodzi o skąpo odziane panienki stojące przy drogach), ale na szczęście nie przeszło. Swoją drogą biernie nakłaniać to chyba sztuka iście cyrkowa.

Jednak robić co chcemy możemy jedynie ze swoim ciałem. Istnieje bowiem cały szereg przestępstw przeciwko wolności seksualnej, a jednym z nich jest czyn opisany w art. 204 k.k.:

§ 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, nakłania inną osobę do uprawiania prostytucji lub jej to ułatwia, podlega karze (…)
§ 2. (…) podlega, kto czerpie korzyści majątkowe z uprawniania prostytucji lub jej to ułatwia,
§ 3. Jeżeli osoba określona w § 1. lub 2 jest małoletnim, sprawca podlega karze (…)
§ 4. (…) podlega, kto zwabia lub uprowadza inną osobę* w celu uprawniania prostytucji za granicą.

Jak wynika z powyższego artykułu nikt nie może mieć korzyści z tego, że my się prostytuujemy. Kto namawia, prosi, grozi i błaga chcąc na tym skorzystać – popełnia przestępstwo. Ale gdyby ktoś namawiał itp. „charytatywnie” słowami np.: „Idź, ludzkość Cię potrzebuje” przestępstwa takiego już nie popełnia.

Skoro wyjaśniliśmy już kwestie podstawowe, czas przejść do rzeczy. Skoro prawo nie zabrania mi sprzedawania siebie – czy raczej świadczenia pewnych usług – to mogę to uczynić przedmiotem zobowiązania cywilnoprawnego.

Art. 353 k.c.:

§ 1. Zobowiązanie polega na tym, że wierzyciel może żądać od dłużnika świadczenia, a dłużnik powinien świadczenie spełnić.
§ 2. Świadczenie może polegać na działaniu albo na zaniechaniu.

Jeśli więc prostytutka zawrze z klientem umowę o wykonanie wiadomej usługi mamy do czynienia ze zobowiązaniem, w którym ona zobowiązuję się do wiadomo czego, a jej klient – do zapłaty umówionej kwoty. Powinien to zrobić w walucie polskiej, zgodnie z art. 358 k.c.

Idąc dalej tym tropem dochodzimy do, art. 355 k.c. , który nakazuje zachowanie należytej staranności przy wykonywaniu zobowiązania:

§ 1. Dłużnik obowiązany jest do staranności ogólnie wymaganej w stosunkach danego rodzaju (należyta staranność).

Gdyby faktycznie zawarta została umowa tego rodzaju, mógłby powstać problem na czym ma polegać owa staranność przy wykonywaniu „usługi”- czy ona miałaby być skupiona, nie wolno było by jej patrzeć na zegarek? Miałaby się w to zaangażować całym jestestwem?

Analizując dalej księgę zobowiązań, natykamy się na art. 356 i zaczyna się robić pikantnie:

§ 1. Wierzyciel może żądać osobistego świadczenia dłużnika tylko wtedy, gdy to wynika z treści czynności prawnej, z ustawy albo z właściwości świadczenia.

Każdy chyba się zgodzi, że w naszym kazusie konieczność osobistego wykonania jest związana z właściwością świadczenia, bo on woli tą pulchną brunetkę, a nie tamtą chudą blondynę.

Jeśli coś poszło nie tak jak powinno i klient ucierpiał, to zastosowanie znajdzie art. 444 k.c.:

§ 1. W razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą , także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu.
§ 2. Jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość
**, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty.
§ 3. Jeżeli w chwili wydania wyroku szkody nie da się dokładnie ustalić, poszkodowanemu może być przyznana renta tymczasowa.

Gdyby wziąć pod uwagę najczarniejsze scenariusze dla owego biednego klienta w grę wchodzi także odpowiedzialność karna prostytutki z art. 161 k.k.:

§ 1. Kto, wiedząc, że jest zarażony wirusem HIV, naraża bezpośrednio inną osobę na takie zarażenie, podlega karze pozbawienia wolności (…).
§ 2. Kto, wiedząc, że jest dotknięty chorobą weneryczną lub zakaźną, ciężką chorobą nieuleczalną lub realnie zagrażającą życiu, naraża bezpośrednio inną osobę na zarażenie taką choroba, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności (…).

§ 3. Ściganie przestępstwa określonego w § 1. lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

W takim przypadku można szczerze współczuć klientowi (żeby nie było żadnych wątpliwości – posługuję się słowem „klient” uwzględniając możliwość, że równie dobrze może to być kobieta, podobnie z wyrażeniem „prostytutka”, nieważne jest to, czy damska czy męska – wobec prawa wszyscyśmy równi). Nie dość, że został pokrzywdzony na wiele rozmaitych sposobów, to jeszcze musiał by przyznać się organom ścigania, że ma „wstydliwą chorobę”.

Świadczenie może jednak zostać spełnione nienagannie i bez powikłań, ale niekoniecznie temu, komu trzeba. Art. 452 k.c.:

Jeżeli świadczenie zostało spełnione do rąk osoby nieuprawnionej do jego przyjęcia, a przyjęcie świadczenia nastąpiło nie zostało potwierdzone przez wierzyciela, dłużnik jest zwolniony w takim zakresie, w jakim wierzyciel ze świadczenia skorzystał. Przepis ten stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy świadczenie zostało spełnione do rąk wierzyciela, który był niezdolny do jego przyjęcia.

Tu znowu robi się gorąco, jeśli kto inny skorzystał usługi zamiast wierzyciela (czyli naszego klienta, który zapłacił) to co możemy rozumieć przez to, że wierzyciel skorzystał na tym i że w takim zakresie nasza prostytutka jest zwolniona? Czy jeśli tamten drugi skorzystał i opowiedział ze szczegółami to klient skorzystał? Albo jeśli obejrzał zdjęcia czy filmy? To chyba zależy od samego klienta i jego upodobań. To, kiedy wierzyciel jest niezdolny do przyjęcia świadczenia nie budzi chyba wątpliwości, chociaż wiadomo, że nikt nie lubi mówić, że nie mógł.

Miał to być króciutki twór, ale szczegółowa regulacja Kodeksu cywilnego inspiruje nas do dalszych nieprzyzwoitych dywagacji. I tak przypuśćmy sytuację, w której pani/pan uprawiająca/y nierząd weźmie pieniądze, ale klientowi powie, że jednak nie. Owo stanowcze „nie” dla klienta można by też potraktować jako odstąpienie od umowy przez jedną ze stron i wtedy zastosować art. 494 k.c.:

Strona, która odstępuje od umowy wzajemnej obowiązana jest zwrócić drugiej stronie wszystko, co otrzymała od niej na mocy umowy; może żądać nie tylko zwrotu tego, co świadczyła, lecz również naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania.

Sytuacja powyższa mogłaby mocno się skomplikować, gdyby to klient był tym, który jednak się rozmyślił i nie chciał dać pieniędzy. Największy problem byłby oczywiście z tym, co prostytutka świadczyła – bo jak to oddać? Czy w takim przypadku klient miałby świadczyć usługę jej? Nie. W takim przypadku klient byłby obowiązany wypłacić prostytutce wynagrodzenie – dokładnie tak samo, jak gdyby od umowy nie odstępował.

I tak oto dobrnęliśmy wspólnie do końca rozważań w przedmiocie “prostytucja w kontekście prawa”. Mam oczywiście nadzieję, że każdy, kto to czytał potraktował to z odpowiednią dozą humoru, bo chociaż prawo cywilne nie jest na ogół zbyt dowcipne, to zawsze można znaleźć niekonwencjonalne przykłady.

Marta Mokrzyńska

*) nie chciałabym się czepiać, ale ciężko chyba uprowadzić samego siebie.

**) tu pojawia się problem, który trapi także sądy – czy jeśli ktoś został oszpecony, to można mu powiedzieć, że zmniejszyły się jego widoki powodzenia?

Entry Filed under: Prawo cywilne. Tagi: .

5 Comments Add your own

  • 1. Roman  |  listopad 25, 2007 at 4:51 pm

    “Świadczenie” kurtyzany jako czynność prawana sprzeczna z zasadami współżycia społecznego jest nieważna (art. 58 kc), a więc jest to tzw. świadczenie naturalne (art. 407 kc i n.) nie może w zasadzie być dochodzone przed sądem :-)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 2. Adso  |  listopad 27, 2007 at 8:13 am

    Obawiam sie, że można polemizować. Prostytucja sama w sobie jest rzecz jasna zajwiskiem nieobyczajnym, ale ostatnio zwraca się uwagę, że klauzula “zasad współżycia” odnosi się wyłacznie do norm moralnych i to wyłącznie tych dotyczących relacji między podmiotami prawa; nie odnoszą się natomiast do norm obyczajowych ani tych norm moralnych, których naruszenie nie krzywdzi ani nie narusza interesów innej osoby (por. np. Radwański, Zieliński, “Uwagi de lege ferenda o klauzulach generalnych w prawie prywatnym”, Przegląd Legislacyjny 2/2001). Volenti non fit iniuria, więc uważam, że potencjalnie można by wskazać sytuacje, w ktorym stosunek, o jakim mowa w artykule, byłby obojętny z punktu widzenia zasad współżycia.

    Mogę się mylić, więc uprzejmie zapytuję, czy Kolega dysponuje stoownym orzecznictwem; myślę, że chętnie się zapoznamy.

    Natomiast absolutnie zgadzam się, że w przypadku niewykonania tego rodzaju zobowiązania, najrozsądniej jest powolywac się na przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu.

    Odpowiedz
  • 3. Roman Gładysz  |  listopad 27, 2007 at 8:43 pm

    Oczywiście, że nie dysponuję żadnym orzecznictwem w tej kwestii, bowiem mało prawdopodobne jest, by ktoś dochodził przed sądem polskim jakiś roszczeń związanych z takim świadczeniem.
    W zasadzie czerpanie korzyści z własnego nierządu nie jest zabronione ani nie jest legalne.
    Nie jest zabronione, gdyż nie ma przepisu penalizującego takie zachowanie (oczywiście osób pełnoletnich itd).
    Nie jest legalne, bo świadczenie takich usług np. nie może być przedmiotem opodatkowania ani treścią zobowiązania prawa cywilnego. Mogę się założyć, że żaden normalny sąd polski nie da ochrony prawnej w takim przypadku roszczeniu kurtyzany ani klienta.
    W chwili obecnej nie, gdy piszę te słowa nie mam przy sobie odpowiedniej literatury, ale na moje wyczucie prawne (doświadczenie życiowe oraz umiejętność wykładni przepisów) właśnie z różnych względów prostytucja jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. I nie chodzi mi wcale o piętnowanie tych biednych kobiet i mężczyzn ją świadczących, ale o korzystających z niej. Nie wdając się w moralistykę – korzystanie z prostytucji nie jest powszechnie akceptowane. Tyle wieczorową porą.

    Odpowiedz
  • 4. Adso  |  listopad 27, 2007 at 9:48 pm

    Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.

    Mam tylko jedno zastrzeżenie natury logicznej – to, co nie jest zabronione, jest legalne; tertium non datur. Co więcej, Polska jest stroną Konwencji z Lake Success, która gwarantuje swobodę zajmowania sie prostytucją, zakazuje prowadzenia urzędowych rejestrów prostytutek i nakładania na nie obowiązków związanych z wykonywaniem tego ‘fachu’. Z drugiej strony nakazuje państwom-stronom penalizację wszelkich form eksploatacji cudzej prostytucji, włącznie z podnajmowaniem lokali w tym celu.

    Aksjologicznie sprawa jest dość zagmatwana; prawodawca (międzynarodowy) z jednej strony chroni interesy samych prostytuujących się (jak mnie uczono – dlatego, że prostytucja czesto jest dla nich jedynym dostępnym źródlem utrzymania), z drugiej – piętnuje cale ich ewentualne ‘otoczenie’ , a przy tym nakazuje państwom-stronom podejmowanie starań na rzecz ’społecznego uzdrowienia ofiar prostytucji’.

    Zgadzam się, że prostytucja nie jest powszechnie akceptowana. Ja sam nie pałam do tego zjawiska najnmniejsza sympatią. Prawo szwedzkie obchodzi Konwencję z Lake Success – karalne jest tam korzystanie z usług prostytutki.

    Nijak nie zmienia to faktu, że prostytucja wydaje się być indyferentna prawnie. Artykuł Marty i mój poprzedni komentarz to mniej lub bardziej radosne teoretyzowanie. Prawdopodobnie sąd rzeczywiście uznałby, ze umowa o świadczenie usług seksualnych jest niezgodna z zasadami współżycia i zapewne nie dałby prawnej ochrony takiemu stosunkowi prawnemu. Ale nie jest to wcale stuprocentowo pewne i są pewne argumenty za tym, że mógłby postąpić inaczej.
    (Zwróćmy uwagę, że odnośnie innego zjawiska o wątpliwej obyczajności – hazardu – istnieją przepisy wyraźnie stanowiące, że zobowiązania z gier są zobowiązaniami naturalnymi. W przypadku prostytucji brak takich przepisów. No i nikt nie odmawia prawnej ochrony interesów wytwórców alkoholu i tytoniu, choć przecież prawodawca ujemnie ocenia skutki korzystania z tychże – vide ustawa o wychowaniu w treźwości i o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu).

    Uhh, rozpisałem się; mam nadzieję, że nie zanudziłem nikogo na śmierć.

    Odpowiedz
  • 5. Roman Gładysz  |  listopad 28, 2007 at 5:08 pm

    “Nijak nie zmienia to faktu, że prostytucja wydaje się być indyferentna prawnie.”
    O te słowo mi chodziło. Jest to zjawisko w pewnym sensie prawnie obojętne. Bardzo rzeczowa dyskusja, szkoda tylko, że blog ten nie ma kanału rss do komentarzy i muszę zaglądać na każdy wątek osobno.

    “Ale nie jest to wcale stuprocentowo pewne i są pewne argumenty za tym, że mógłby postąpić inaczej.”
    Też mi się tak teraz wydaje, gdyby np. udowodnić, że chodzi o świadczenie w postaci towarzyszeniu przez panią panu (czy to jest czytelne).
    I nie ma się co martwić rozpisywaniem.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Leave a Comment

Required

Required, hidden

Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


O serwisie

Mamy ambicję zapewnić Państwu źródło kompletnych, rzetelnych i zrozumiałych informacji na temat prawa. Zamierzamy także rozprawić się bez litości z plotkami, mitami i nonsensami, które się o nim powtarza.

Ważna informacja

Uwaga! Serwis ma charakter popularnonaukowy i nie powinien być traktowany jako jedyne źródło porady prawnej.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za szkody spowodowane korzystaniem z serwisu. Jeśli masz poważny problem prawny, skorzystaj z usług zawodowego prawnika.

Strony

Najnowsze wpisy

Archiwum artykułów

Kategorie

Chmura tagów

Od Redakcji Prawo administracyjne Prawo autorskie Prawo cywilne Prawo karne Prawo konstytucyjne Prawo mediów Prawo policyjne Sztuka interpretacji