Ściąganie moze być legalne (2): Czy pobieranie muzyki i filmów z internetu jest legalne? – Polemika

październik 26, 2007

W poprzednim artykule poświęconym kwestii legalności ściągania muzyki i filmów z internetu przedstawilem pewną interpretację przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jednak przeglądając ostatnio rożne serwisy, natrafiłem na kilka artykułów poświęconych właśnie kwestii pobierania plików z zasobów internetu, w których to autorzy powołują się na odmienną interpretację przepisów powyższej ustawy. Chodzi mi w szczególności o artykuły „Pobieranie plików z internetu” oraz „Jest polemika w sprawie ściągania mp3” oba autorstwa Piotra Waglowskiego a także „Ściąganie może być legalne” autorstwa mec. Michała Błeszyńskiego. W tym artykule chciałbym odnieść się do przedstawionych tam poglądów i podjąć z ich autorami polemikę.

 

W powyższych rozważaniach toczy się polemika na temat interpretacji art. 23 UoPAiPP. Wspomina się m.in. o „prawie dostępu do dóbr kultury” oraz o „własnym użytku” jako wyjątku ograniczającym wyłączne prawo twórcy wynikające z art. 17 UoPAiPP a nawet o tym, że pobierając bez zezwolenia cudzą treść (czyt. piki muzyczne, filmy, ale także zdjęcia i teksty) z internetu naruszamy art. 115 ust3. UoPAiPP. Dodam że chodzi tu tylko i wyłącznie o pobiernie plików muzycznych i filmowych, bowiem kwestia ich udostępniania nie budzi większych wątpliwości.

Odnosząc się do komentowanego w w/w artykułach „prawa dostępu do dóbr kultury”, należy przede wszystkim zauważyć, że nie chodzi tu o prawo, a o wolność – wyraźnie wynika to z art. 73 Konstytucji. Istnieje zasadnicza różnica między pojęciami „wolność” i „prawo”. Przez „wolność” rozumie się sferę, w której człowiek może czynić wszystko co nie jest prawnie zakazane. Z kolei „prawo” w rozumieniu konstytucji obejmue sferę działań państwa mającą na celu umożliwienie jego obywatelom realizacji ich treści. O tym, jaki kształt i zakres przybierze realizacja danych praw i wolności wynikających w konstytucji, decyduje państwo w drodze działań prawodawczych. Prościej mówiąc, to państwo poprzez wydawanie ustaw czy innych aktów prawnych decyduje, do czego będziemy mieli swobodny dostęp, a do czego nie. Nie można tu zatem przyjąć bezwzględnej interpretacji praw wskazanych w konstytucji bowiem mają one jedynie charakter ogólny, konkretyzowany działaniami prawodawczymi państwa a zdeterminowanymi aktualnymi potrzebami. Wynika to z jednej z podstawowych funkcji konstytucji – funkcji programowej. Cytując prof. Banaszaka, aby konstytucja zawsze mogła spełniać funkcję programową, powinny się w niej znaleźć normy dostatecznie ogólne, by ustawodawca, rozwijając je i konkretyzując, mógł zawsze nadać im treść odpowiednią do aktualnych realiów i poglądów oraz do stopnia rozwoju społeczeństwa i państwa.

Ustawodawca ma pewną swobodę w konkretyzowaniu zasad wyrażonych w Konstytucji. Rozwinięcie konstytucyjnej zasady wolności korzystania z dóbr kultury znajduje się w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych, która ustanawia się wyraźnie prawo twórcy utworu w zakresie korzystania i rozporządzania nim (art. 17) i pewne dopuszczalne jego ograniczenia (m.in. w art. 23). Rozpatrywanie wolności korzystania z dóbr kultury w oderwaniu od kontekstu i traktowanie jej jako wartości nadrzędnej nie mają racji bytu.

Piotr Waglowski, autor artykułu „Pobieranie plików z sieci”, wskazuje, że:

Ustawodawca w art. 23 przewidział wyjątek od generalnej zasady przewidującej monopol twórcy wyartykułowany w art. 17, zaś zapis art. 35 nie może być interpretowany w taki sposób, że dozwolony użytek osobisty jest całkowicie wyłączony. (…) Skoro ustawodawca dopuścił taki użytek, to w jakimś konkretnie celu.

Racja. Dozwolony użytek nie może być i nie jest wyłączony. Zakres dozwolonego użytku jest jednak wyraźnie sformułowany w art. 23 ust. 2 UoPAiPP: Zakres własnego użytku osobistego obejmuje krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego. Wynika z tego, jak już wspomniałem w poprzednim artykule, że możemy swobodnie korzystać z plików, rozpowszechnionych w gronie osób pozostających ze sobą w określonym związku osobistym i mających legalne pochodzenie oraz z plików które w sposób legalny zostały dopuszczone do pobierania.

Wspomniałem wcześniej również o tym, że spotkałem się z poglądami jakoby pobieranie bez zezwolenia cudzej treści z internetu naruszało dyspozycję art. 115 ust. 3 UoPAiPP. Przepis ten stanowi, że kto w celu uzyskania korzyści majątkowej w inny sposób niż określony w ust. 1 lub 2, narusza cudze prawo autorskie lub prawa pokrewne, podlega karze pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności albo grzywnę. Panuje pogląd, że korzystając bez zezwolenia z cudzych utworów uzyskujemy korzyść majątkową bowiem nie płacimy za nie i tym samym oszczędzamy na wydatku na ich zakup. Niewątpliwie należy się więc zastanowić czym jest „korzyść majątkowa”? Do wyjaśnienia tej kwestii trzeba sięgnąć do doktryny prawa karnego. Przez korzyść majątkowa należy rozumieć każdy pieniężny ekwiwalent polepszający sytuację majątkową danej osoby. W instytucji prawa karnego pojęcie to funkcjonuje obok „korzyści osobistej” która z kolei oznacza każde niemajątkowe (czyt. niepieniężne) przysporzenie które w jakiś sposób poprawia szeroko rozumianą sytuację nabywcy lub ma dla niego pozytywne znaczenie (np. dobre wino dla konesera win). Często dochodzi do zacierania granic między tymi pojęciami i o tym, czy mamy do czynienia z przysporzeniem majątkowym czy niemajątkowym, decyduje, jaką jego potrzebę owa korzyść zaspokaja w większym stopniu. Dlatego też gdy pobieramy np. muzykę zinternetu nie możemy (w większości przypadków) mówić o tym, że zaoszczędzamy na wydatku bo ściągamy przede wszystkim (jakkolwiek by to głupio nie zabrzmiało) by zaspokoić swoje potrzeby kulturalne. Inaczej mówiąć ściągamy by utwór sobie przesłuchać, bo np. lubimy dany rodzaj muzyki, lubimy danego wykonawcę, czy po prostu chcemy wiedzieć co w danej chwili najczęściej się słucha. O korzyści majątkowej mowy być tu nie może.

W tej kwestii zgadzam się w pełni z Piotrem Waglowskim, który w artykule „Pobieranie plików z internetu” stwierdza że gdyby podejść do pobierania treści jako nabywaniu korzyści majątkowej (…) to przecież karze pozbawienia wolności podlegaliby również wszyscy ci, którzy od znajomych pożyczają książki by je przeczytać, bo ich nie stać na ich zakup, albo z innego powodu nie mają ochoty ich kupować. Korzystanie z biblioteki byłoby przestępstwem. Taka interpretacja prowadziłaby do absurdu, bowiem wyłączałaby przyzwolenia wynikające z zakresu „dozwolonego użtyku” i innych praw ograniczających monopol twórcy. Ciekawe, prawda?

Maciej Janowski

Entry Filed under: Prawo autorskie, Prawo mediów. Tagi: , , , .

Leave a Comment

Required

Required, hidden

Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


O serwisie

Mamy ambicję zapewnić Państwu źródło kompletnych, rzetelnych i zrozumiałych informacji na temat prawa. Zamierzamy także rozprawić się bez litości z plotkami, mitami i nonsensami, które się o nim powtarza.

Ważna informacja

Uwaga! Serwis ma charakter popularnonaukowy i nie powinien być traktowany jako jedyne źródło porady prawnej.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za szkody spowodowane korzystaniem z serwisu. Jeśli masz poważny problem prawny, skorzystaj z usług zawodowego prawnika.

Strony

Najnowsze wpisy

Archiwum artykułów

Kategorie

Chmura tagów

Od Redakcji Prawo administracyjne Prawo autorskie Prawo cywilne Prawo karne Prawo konstytucyjne Prawo mediów Prawo policyjne Sztuka interpretacji